Pamiętam z dzieciństwa smak wafli przełożonych czekoladowym kremem, które rodzicie przywozili w foliowych woreczkach z Warszawy. Były to skrawki nieoblanych jeszcze czekoladą popularnych torcików. Niebo w gębie! Gęsty, rozpływający się w ustach krem i to charakterystyczne chrupnięcie świeżych wafli... Miłość od pierwszego kęsa, która trwa do dziś.
Spróbowałam odtworzyć ten smak w domu i tak powstał waflowy tort oblany czekoladą. Istnieje kilka receptur tego smakołyku. Jedne wymagają czasu, żeby składniki się przegryzły i uwolniły pełnię smaku i aromatu. Ja wybrałam wersję ekspresową, z użyciem mleka w proszku i z uwagi na Nikodema zrezygnowałam z dodatku alkoholu. Co z tego wyszło? Torcik był prezentem imieninowym dla męża i zniknął szybciej niż powstawał, a to najlepsza rekomendacja.